O autorze
Kiedyś historyk literatury i nauczyciel akademicki oraz wiceprezes Tesco w Polsce i członek zarządu Tesco w Europie Centralnej. W ciągłej podróży między kulturami i językami, raczej zaskakiwany ilością wspólnych mianowników niż różnic.

Sankcje wobec Rosji - dobrze, że europejskie a nie polskie

Austriacki dziennik Kurier opublikował wywiad z przewodniczącym Rady Nadzorczej państwowego austriackiego holdingu ÖIAG. To nie jest taki sobie pierwszy lepszy holding, gdyż posiada spore pakiety austriackiej Poczty, Telecom czy OMV znanego każdemu kierowcy tankującemu paliwo w Austrii.

Wymuszona opóźnionym lotem, na wiedeńskim lotnisku, wpadła mi w ręce arcyciekawa lektura. Austriacki, poczytny i opiniotwórczy dziennik Kurier opublikował wywiad z przewodniczącym Rady Nadzorczej państwowego austriackiego holdingu ÖIAG.



Moje zainteresowanie przyciągnął tytuł „Sankcje nikomu nie pomogą”, gdyż jeszcze tego samego dnia czytałem w polskiej prasie, że sankcje to właściwa metoda wymuszenia zmiany kursu przez prezydenta Putina i pomogą Ukrainie. Przewodniczący zapytany , czy przyjaźni się z Putinem, skromnie odpowiada, że owszem, spotyka się czasami ze względu na naturę gospodarczych kontaktów, ale przecież „Pan Putin sam wyszukuje sobie przyjaciół”. W dalszej części czytelnik dowiaduje się, ze nawet dyskusja o sankcjach musi być najpierw przemyślana, gdyż lepiej najpierw usiąść do wspólnego stołu i negocjować. Tym bardziej, że „Federacja, nie da się zastraszyć sankcjami”.

Najlepsze jeszcze przed nami. Dowiadujemy się, że Rosja jest w podobnej kondycji jak Unia Europejska, która nie jest przecież liderem wzrostu gospodarczego, a Europa i Rosja potrzebują siebie wzajemnie. A jeśli ktoś zapytałby, dlaczego, odpowiedź nadchodzi w następnym zdaniu. „Europa jest w cieniu USA i dlatego powinniśmy się od tego cienia uwolnić”. A potem twarde liczby – w Austrii 55 tysięcy miejsc pracy uzależnionych jest od kontraktów z Rosją, 125 przedsiębiorstw utrzymuje gospodarcze stosunki z Moskwą. Odnajdujemy także pozytywnie wzmacniające przekazy.

Oczywiście, że Ukraina może kreować swoją przyszłość jako niepodległe państwo, ale tylko... z rosyjskim wsparciem. W polityce zagranicznej- Egipt, Irak, Syria czy Libia, tylko Putin złożył konkretną pokojową propozycję. Oprócz tego Europa niegodnie zachowała się wręcz zmuszając Ukrainę do przyszłego członkostwa w Unii Europejskiej. Jeśli Grecja kosztowała Europę 180 miliardów euro, a Ukraina jest dziesięć razy większa, to kto ma ten akces finansować, retorycznie kończy przewodniczący wielkiego austriackiego i państwowego holdingu.

Nic dodać, nic ująć. Tego rodzaju wypowiedź jednej z ważniejszych osobistości z pogranicza polityki i gospodarki Austrii nie jest w Europie odosobniona i wielokrotnie można sobie wyobrazić, że spóźnione sankcje wobec Rosji to właśnie efekt nacisków na rządy ze strony lobbystów. Czy mamy ich krytykować w czambuł? Uważam, że nie i najpierw konieczna jest dyskusja i to dobrze, że tacy lobbyści są wśród nas i balansują emocje nie pozwalając na nasze słynne hurra, szable w dłoń!

My Polacy mamy zmutowane geny, które nie pozwalają nam na racjonalną dyskusję. Kolejna rocznica 1 września czy 1 sierpnia jest idealnym czasem, aby wspomnieć nasze „My w Polsce nie znamy pojęcia honoru za wszelką cenę” . Ta nieznana cena honoru kosztowała życie milionów naszych przodków, zapaść cywilizacyjną, strukturalnie zniszczone tkanki miejskie, utratę wielkiej części naszego dziedzictwa narodowego a wymordowane elity pozbawiły nas tożsamości.

Spacerując ulicami Wiednia, ale i Pragi czy Budapesztu widzimy, że alternatywne do naszych, rozwiązania z przeszłości, w żaden sposób nie pogorszyły samopoczucia mieszkańców tych miast. Są takimi samymi Europejczykami jak my, a nasze młode pokolenia wychowywane tu i teraz, w większości bez historyczno-bohaterskiego kontekstu , którym karmiono moje pokolenie, chyba tylko z braku innych tematów, przy resztkach świadomości, jest w stanie nawiązać do historycznych konotacji.

A w kontekście historycznym, nasze narodowe wybory w pierwszej połowie XX w były samobójcze. Dlatego cieszę się, że sankcje, mocno popierane także przeze mnie, nie są efektem naszej wewnętrznej polskiej dyskusji, gdyż doprowadziłyby nas one w skutkach na skraj przepaści. Tylko kompromis wypracowany przez Unię Europejską umożliwia takie oddziaływanie na Rosję, że Polska nie jest kawalerzystą rzucającym się na czołgi.

A że trwa to długo, za długo? Taka jest cena trwałego kompromisu i poradzenia sobie z serwilizmem tak często reprezentowanym w Europie przez lobbystów, do bólu bogatych i zblatowanych z oficjalną Rosją.
Trwa ładowanie komentarzy...