Łatwiej nauczyć humanistę liczyć niż inżyniera mówić ?

Czytam, że polski humanista jest wtórny i odtwórczy. I co? I nic. Tyle w tym zdaniu prawdy, ile nieprawdy. Można przecież spotkać i mądrych humanistów i głupawych inżynierów. Dyskusja o polskich wtórnych humanistach jest tak interesująca i pewnie tak wiarygodna, jak mówienie o rzeszy wybitnych i innowacyjnych polskich inżynierach.

Bardzo łatwo zejść na manowce intelektualnej dysputy, jeśli pozwolimy się porwać wyjściowej tezie o podziale świata na "humanistów" i tych od przedmiotów " ścisłych". Świat funkcjonuje inaczej niż jeszcze dwadzieścia, trzydzieści lat temu. Dzisiejsza rekrutacja to poszukiwanie osobowości, charakterów mogących być liderami zmian. Oczywiście nie oczekuję, aby kierownik nadzoru reaktora atomowego był germanistą. Z maszynami sobie nie pogada... A i ja czułbym się mało komfortowo mając świadomość, że nad bezpieczeństwem reaktora czuwa specjalista od Walthera von der Vogelweide. Myślę o zwykłym procesie rekrutacyjnym dla większości firm handlowych, usługowych, a takich jest większość przecież. Jestem ostatnią osobą, która rozdzierałaby szaty nad mizerią humanistów. Poznałem tylu inżynierów czy specjalistów z IT, aby mieć wystarczające powody do postawienia przeciwnej tezy. Nie czynię tego, gdyż podział na te kategorie jest dzisiaj zanikający, a procesy rekrutacyjne skierowane na fosylizację tej selekcji, skazują przedsiębiorstwa na nadmiarowość któregoś z wybranych czy preferowanych gatunków. W toczonej właśnie publicznej debacie zadziwiająca jest łatwość dobierania argumentów do z góry założonej tezy o tych głupawych humanistach. Że humanista ma tylko czytać tekst, rozumieć, analizować źródła. To przecież podstawowe umiejętności każdego maturzysty, niezależnie od jego preferencji naukowych.



Dajcie proszę spokój tej dyskusji. Dzisiejsza gospodarka potrzebuje szybko przystosowujących się i gotowych na zmiany osobowości. Wyłączając wybitnie specjalistyczne służby wymagające lat studiów czy uzyskania uprawnień - medycyna czy budownictwo, nowoczesny pracodawca żąda od rynku edukacyjnego, otwartego na świat i innowacyjnego osobnika. Ważne, aby poprowadził swój zespół i budując wzajemne relacje kreuje innowacyjne rozwiązania. Jak jest pomysł, zawsze możecie sięgnąć do koszyka ekspertów z danej dziedziny, którymi też trzeba potrafić zarządzać, aby nie dać się zalać lawiną hermetycznych definicji.

Zgódźmy się, że potrzebujemy osób, które potrafią myśleć szeroko i przyszlościowo oraz tych, którzy zbudują struktury i detale do tych wizji. Wpisywanie w ten obraz stosunku do Kochanowskiego jest tylko echem z czeluści intelektualnego więzienia, z zakratowanymi celami dla tych, co potrafią tylko mówić i tych co potrafią tylko liczyć. Warto zdać sobie sprawę, że te więzienia pozostały tylko w naszych (niektórych)! głowach. Życie już dawno ogłosiło amnestię !
Trwa ładowanie komentarzy...